Trach, trach, trach - pękały jaja jedno po drugim. Mama tyranozaur z niecierpliwością czekała na wyklucie się swoich dzieci. Czworo z nich już siedziało w gnieździe i rozglądało ciekawie. Ale piąte, najmniejsze jajo, wciąż nie pękało. Mama nadal je ogrzewała i lekko postukiwała. Wreszcie, po długim oczekiwaniu, z ostatniego jaja wyjrzała maleńka, drżąca główka.