- Chyba wiem gdzie jesteśmy - odpowiedział równie przestraszony Krzyś. Rozejrzeli się. Po prawej stronie roztaczał się gęsty busz. Przed nimi pasło się stado olbrzymich kangurów. - To jest Australia.
- Nadal pada. Co za nuda! - powiedział znużonym głosem Krzyś. Od dłuższego czasu siedział z nosem przyklejonym do szyby. Niedługo koniec wakacji, a tu ciągle leje i leje. Ani wyjść na boisko z kolegami, ani wykąpać się w jeziorze.
Jak zapewne wiecie elfiki z Zielonej Krainy są to małe stworzonka, niewiele większe od motyli. Mają skrzydełka i uwielbiają kwiaty. Kochają też zabawy. Są bardzo przyjazne, wrażliwe i radosne.
Trach, trach, trach - pękały jaja jedno po drugim. Mama tyranozaur z niecierpliwością czekała na wyklucie się swoich dzieci. Czworo z nich już siedziało w gnieździe i rozglądało ciekawie. Ale piąte, najmniejsze jajo, wciąż nie pękało. Mama nadal je ogrzewała i lekko postukiwała. Wreszcie, po długim oczekiwaniu, z ostatniego jaja wyjrzała maleńka, drżąca główka.